Żywioł kozacko-tatarski
Bohdan Zenobi Chmielnicki już od dłuższego czasu współpracował żywo z Tatarami, którymi rządził podówczas Islam III Girej. Koalicja tatarsko-kozacka miała ogromną siłę, była w stanie wystawić do boju naprawdę duże i bardzo, bardzo groźne wojska. Najgroźniejszym wśród tych wojów nie była może tyle siła bezpośredniego rażenia w walnej bitwie, co niebywałe wręcz zniszczenia jakie powodowały na drodze swego przemarszu i, ogólnie, na całym obszarze w którym przebywały. Kozacy bowiem, trzeba to powiedzieć otwarcie, pili na umór. Będąc niemal cały czas pijanymi dokonywali rzeczy, co oczywiste, okrutnych i niesamowicie bezmyślnych. Nie ważne dla czerni było z kim walczą, po co walczą - chcieli po prostu zabijać, gwałcić, kraść. Ich wojownicze nastroje niebywale zwiększała wódka, którą wlewali w siebie strumieniami. Z kolei Tatarzy - również, oczywiście, nie stroniący od alkoholu - słynęli z brania jasyru. Ziemie przez które przechodzili Tatarzy były totalnie pustoszone z wszelkiej ludności i zwierząt - Tatarzy porywali wszystko, co żyło i ciągnęli to za swoją armią tak długo, aż docierali do miejsc swego zamieszkania, gdzie wówczas owa żywa zdobycz miała do końca życia wieść żywot niewolników.