Spełnienie żądań
Jak do próśb owych odnieśli się sami zainteresowani, czyli włodarze Rzeczypospolitej? Niestety, ku ujmie honoru narodowego i państwowego - przychylnie! Otóż sam Jan Kazimierz zapowiedział, że rzeczone książki zostaną z obiegu wycofane i spalone, a autorzy dostaną upomnienie. Zrezygnowano, na szczęście, z jakiegokolwiek rzeczywistego karania feralnych sprawców znieważenia cara, oczywiście ku oburzeniu posła Puszkina. Nie ukarano także Jaremy Wiśniowieckiego. Większość magnatów była w stosunku do Moskwy bardzo ugodowa, ta bowiem w razie niewypełnienia swych żądań w kwestii książek groziła wojną! - oczywiście jedynie ustami Jurija Puszkina. Jednak całkiem sporo zwykłego ziemiaństwa oraz lwia część gminu była decyzją o zniszczeniu książek absolutnie oburzona. O ile zdania gminu wprost nie wypada brać pod uwagę ze względu na jego całkowite nierozeznanie w kwestiach politycznych, to ziemiaństwem można się nieco bardziej zainteresować. Ono bowiem, nie chcąc ustępować Moskwie, otwarcie wyrażało gotowość do wojny z nią. Z racji decyzji Jana Kazimierza i magnaterii do wojny nie doszło, ale po dziś dzień historycy spierają się, czy stało się dobrze, czy nie.