Przyjęcie poselstwa
W roku 1650 do Rzeczypospolitej Obojga Narodów przybyło poselstwo moskiewskie przewodzone przez Jurija Puszkina, dość zręcznego dyplomatę rosyjskiego. Rzecz jasna zakwaterowano ich w Warszawie, będącej od 1596 roku stolicą Polski, a przez to i całej Rzeczypospolitej. Poselstwo Puszkina zostało przyjęte z wszelkimi honorami, lecz tylko przez najściślejszych urzędników, oficjalistów. Szlachta, a nawet magnateria, do dyplomatów - a zwłaszcza do samego Puszkina - odnosiła się raczej nieprzychylnie. W ówczesnym czasie bardzo żywe były nastroje antyrosyjskie, czemu jednak trudno się dziwić - wszak cała pierwsza połowa wieku XVII upłynęła pod znakiem wojen z Moskwą. Już na samym wstępie wynikła między Puszkinem a dyplomatą polskim, Tyszkiewiczem, dość ostra słowna utarczka. Poszło - jak to często przy takich spotkaniach bywa - o protokół, a konkretnie o to, kto ma stać po kogo prawej stronie i do jakiej karety ma wsiąść. Spór został zażegnany przez decyzję królewską, którą to Jan Kazimierz nakazał posłom zaniechanie sporów o charakterze protokularnym i świadczenie Jurijowi Puszkinowi wszelkich należnych mu z racji jego misji godności. Tak też się stało i w krótkim czasie dyplomaci moskiewscy przedstawili swoje racje, których to spełnienia kategorycznie wymagali. Jakie one były?